Testy

Lampka przednia XLC CL F12

Dzięki uprzejmości rowerowego sklepu internetowego, firmie rowertour.com po raz wtóry mam możliwość zapoznać się z kolejnym produktem niemieckiej firmy XLC. Tym razem jest to przednia lampka ledowa model CL F12, która w moim przypadku będzie pełniła dwie funkcje. Wykorzystam ją jako podstawowe oświetlenie do jazdy miejskiej, jak również jako zapasową lampkę podczas długich nocnych wypadów poza miasto. O jej wadach i zaletach oraz o tym czy ma szansę sprawdzić się w swojej roli dowiecie z tekstu poniżej.

Kilka słów o…

Lampka wykonana jest z czarnego plastiku z szarymi wstawkami po bokach, na których naniesione jest logo XLC. Od frontu znajduje się soczewka, która wzmacnia i rozprasza światło pojedynczej diody, natomiast plecki to uszczelniony dekielek, pod którym kryje się koszyk z bateriami.

Lampka jest dość duża. Jej wymiary to 10,5 cm x 4,5 cm, a całkowita waga wynosi 126 g (z bateriami). Dzięki załączonym uchwytom (2 szt.) oraz gumowym podkładkom (2 szt.) mamy możliwość zamontowania oświetlenia na kierownicy o średnicy od 19 mm do 32 mm. Instalacja odbywa się bez konieczności używania dodatkowych narzędzi. W zestawie poza wcześniej wspomnianymi uchwytami, znajdziemy również 4 baterie LR6 (paluszki AA), którymi urządzenie jest zasilane.

Sercem CL F12 jest pojedyncza dioda, która pracuje w dwóch trybach ciągłych – power oraz energy save. Według wskazań producenta całkowity czas pracy na jednym zestawie ogniw wynosi 8 h lub 16 h – w zależności od wybranej opcji. O niskim stanie naładowania baterii poinformuje nas natomiast dioda, która znajduje się tuż obok włącznika.

Maksymalna moc jaką generuje lampka to 1W i jest to wystarczająca wartość aby oświetlić nam drogę podczas normalnego, codziennego użytkowania. Tym bardziej, że z tego co podaje XLC, model CL F12 posiada aprobatę niemieckiego Urzędu Ruchu Drogowego, co w praktyce oznacza tyle, że korzystając z lampki oświetlamy jedynie drogę, nie oślepiając przy tym kierowców jadących z naprzeciwka.

Cena jaką musimy przeznaczyć na zakup lampki, to wydatek rzędu 90,00 zł – 100,00 zł.

Funkcjonalność

Korzystając z lampki w trybie miejskim, CL F12 zamontowałem do roweru z prostą kierownicą. Z instalacją nie było najmniejszych problemów. Korzystając z załączonych do zestawu uchwytów szybko i pewnie przymocowałem lampkę. Ciekawostką jest to, że poza regulacją góra-dół, mamy również możliwość kierowania źródła światła prawo – lewo, obracając lampkę max. 15’ w każdą ze stron.

Obsługa CL F12 jest intuicyjna, a włączanie jak również zmiana trybów świecenie odbywa się za pomocą jedynego przycisku, zlokalizowanego na górze lampki. Tak jak wspomniałem wcześniej, natężenie światła jest wystarczające abyśmy poruszali się po nieoświetlonej trasie, bez obawy że wpadniemy w dziurę lub napotkamy niespodziewaną przeszkodę.

Dużą zaletą jest natomiast to, że lampkę można w bardzo łatwy i szybki sposób zdemontować z kierownicy, na której pozostanie jedynie uchwyt. Niby patent powszechnie znany, niemniej w tym przypadku działa to naprawdę lekko i „bez zacięć”. Dzięki temu, uprzednio zabezpieczając rower przed kradzieżą, możemy zostawić go np. przed sklepem szybko demontując oświetlenie.

Drugą funkcją jaką lampka będzie u mnie pełniła, to zastosowanie jej jako zapasowego oświetlenia podczas nocnych wypadów poza miasto. Piszę, że będzie pełniła, ponieważ ze względu na sposób prowadzenia linek w moim all-rounderze, nie mam możliwości przymocowania jej bezpośrednio do kierownicy typu baranek. Do tego celu wykorzystam specjalny wspornik mocowany do mostka, lub zamontuję ją bezpośrednio do lemondki. Czas pokaże które z rozwiązań okaże się korzystniejsze.

Tak czy inaczej, lampka na pewno przyda się w terenie. Nie tylko dlatego że jej moc jest wystarczająca, ale również dlatego, że dzięki precyzyjnej wiązce światła nie będę stwarzał zagrożenia na szosie. Korzystając z lampki podczas długodystansowych wypadów, korzystne jest również zastosowanie popularnych „paluszków” jako źródła zasilania. Dzięki temu nie będę musiał „ciągnąć” ze sobą dodatkowych akumulatorów czy powerbanków, a baterie w razie konieczności nabędę w każdym przydrożnym sklepie czy na stacji benzynowej.

Waga czy rozmiar CL F12 w tym wypadku nie mają większego znaczenia, ponieważ ani w trybie miejskim ani przy jeździe długodystansowej, kilkadziesiąt dodatkowych gramów nie wpłynie na komfort czy prędkość jazdy.

Lampka natomiast z pewnością nie przypadnie do gustu zwolennikom MTB, jak również osobom, które „urywają” każdy gram ze swojego roweru. Istnieje ryzyko, że podczas jazdy po nierównościach, strumień światła okaże się zbyt słaby (zwłaszcza w lesie), a sama lampka pod wpływem drgań może postanowić samowolnie uwolnić się z uchwytu 🙂 . Niemniej nie jest to model, który został stworzony z myślą o wyścigach MTB czy jeździe wyczynowej. Natomiast tam gdzie lampka z pewnością się sprawdzi, to obszar w którym królują rowery miejskie, trekkingowe oraz wyprawowe.

Pozostając przy produktach XLC, jako ciekawostkę dodam, że wszedłem również w posiadanie bidonu tej marki. Piszę o tym dlatego, że jest to jedyny w mojej kolekcji bidon, w którym woda czy izotonik nie przechodzą zapachem i smakiem plastiku. Mogę to stwierdzić z czystym sumieniem. Nie chciałbym tworzyć wpisu na blogu dla samego bidonu, jednak jest to o tyle ciekawa informacja, że uznałem że warto się tym podzielić przy okazji omawiania produktów niemieckiego producenta.

Zarówno lampka, jak również inne produkty XLC dostępne są u dystrybutora marki, w rowerowym sklepie internetowym rowertour.com

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Enter Captcha Here : *

Reload Image