Testy

Flash B’Twin – błotnik szosowy pod siodełko

W związku z różnymi opiniami krążącymi w sieci na temat jakości, funkcjonalności oraz skuteczności błotnika Flash B’Twin, ja również postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat tego produktu. Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów przejechanych w mokrych warunkach (woda, błoto, śnieg) dało mi możliwość sprawdzenia tego maleństwa w terenie. Oto co z tego wyszło…

Kilka słów o…

Kiedy to po kolejnym grudniowym treningu zmuszony byłem wracać do domu w strugach ulewnego deszczu, postanowiłem sobie, że koniecznie muszę zainwestować w błotniki. Jazda z mokrym pampersem zdecydowanie nie należy do przyjemności. Jako że nie chciałem zabudowywać roweru pełnymi błotnikami (chociaż zdaję sobie sprawę, że tylko taka opcja zapewnia najskuteczniejszą ochronę przed wodą i błotem), zacząłem rozglądać się za sposobem, który ochroni „newralgiczne miejsca” 🙂 . Jakiś czas temu natknąłem się na produkt określany mianem „ass saver”, którego nazwa wystarczająco określa do czego ów przedmiot służy 🙂 W związku z tym rozpocząłem poszukiwania krótkiego, lekkiego błotnika montowanego pod siodełkiem.

Ostatecznie, po dokonaniu szybkiego przeglądu dostępnych na rynku modeli, wybór padł na produkt z francuskiej sieciówki Decathlon.

Budowa i montaż

Flash B’Twin to nic innego jak kawałek dobrze wyprofilowanego, elastycznego plastiku (polipropylenu) o wymiarach 6 cm x 22 cm (podane wartości dot. części wystającej poza obrys siodełka – zmierzone po zamontowaniu). Przy tak niewielkich rozmiarach, aby zapewnić skuteczną ochronę naszych czterech liter, kluczowe jest miejsce montażu błotnika. Dzięki specjalnym wycięciom, błotnik mocujemy do dwóch prętów pod siodełkiem, a całość usztywniamy (zabezpieczamy) trytką wielokrotnego użytku. Siła tkwi w prostocie 🙂

Sam montaż, jak również demontaż jest banalnie prosty i szybki. Dzięki temu nie musimy cały czas jeździć z przytwierdzoną „płetwą”, a przechowując go na płasko w plecaku, możemy wyjmować i montować tylko w razie konieczności.

Skuteczność

Błotnik zainstalowałem w gravelu, gdzie zamontowane mam opony o szerokości 30 mm. Czytając komentarze innych użytkowników, którzy podzielili się swoją opinią na temat skuteczności Flash B’Twin (a w zasadzie jej brakiem), pierwotnie rozważałem zakup modelu dedykowanego do MTB. Ostatecznie zdecydowałem się na wersję szosową i wyboru nie żałuję.

Z premedytacją wyczekałem grudniowego poranka, kiedy to widząc za oknem opady deszczu ze śniegiem, zamontowałem błotnik i ruszyłem na testy 🙂 Moje oczekiwania były niewielkie – przede wszystkim chciałem uchronić dolną część pleców przed zamoczeniem. Byłem bardzo ciekawy jaka faktycznie będzie skuteczność tego kawałka plastiku.

Nie muszę chyba nikomu wyjaśniać, jak wyglądają plecy rowerzysty po przejechaniu nawet krótkiego odcinka w takich warunkach. Tym bardziej byłem zdziwiony, kiedy po przejechaniu ponad 80 km po wodzie, błocie i śniegu moje spodenki były suche, a na plecach miałem tylko kilka nielicznych kropek. Zupełnie niechcący zorientowałem się, że ze względu na sposób montażu, błotnik zakrywa również otwór w moim siodełku, więc i tam woda się nie dostała 🙂

Możecie sobie natomiast wyobrazić jak wyglądała reszta ubrania 🙂 Stopy, nogi i uda, jak również przednia część kurtki i kask były mokre i brudne, a zgrzytający piach w zębach tylko ten efekt potęgował. Nikt się jednak chyba nie spodziewa, że krótki „ass saver” montowany pod siodełkiem zabezpieczy inną część ciała niż wskazana w nazwie 🙂

Osobiście jestem zadowolony z zakupu i uważam, że jest to bardzo dobrze zainwestowane 11,99 zł.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 + 5 =