FAQ

Czy muszę jeździć w kasku?

Nie! Nie musisz.  Pytanie powinno brzmieć „Czy powinnam/powinienem jeździć w kasku?” W mojej ocenie zdecydowanie TAK.

Na dzień dzisiejszy przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym, nie nakładają na nas obowiązku noszenia kasku podczas jazdy rowerem, niemniej trwają prace nad wdrożeniem przepisu który stanowiłby że dzieci do lat 14 muszą być w niego wyposażone.  

Przyglądając się sytuacji globalnie, dotychczas taki obowiązek został wprowadzony w Nowej Zelandii, Austrii, na Malcie i w niektórych stanach USA i Kanady, niemniej na podstawie przeprowadzonych badań i obserwacji ciężko jest jednoznacznie zdefiniować, czy wprowadzenie nakazu miało realne przełożenie na wzrost bezpieczeństwa rowerzystów, ponieważ żadne z dotychczasowych badań nie zostało wykonane kompleksowo.

Za czy przeciw?

Jest wiele sprzecznych opinii dotyczących konieczności używania kasku . Przeciwnicy stoją na stanowisku, że wprowadzenie obowiązku używania kasku nie tylko nie poprawi bezpieczeństwa cyklistów, a wręcz je pogorszy ponieważ wg. jednej z tez, rowerzysta poruszający się w kasku jest postrzegany w ruchu ulicznym jako osoba świadoma niebezpieczeństwa oraz bardziej zabezpieczona, co pozwala kierowcom na zmniejszenie marginesu i mijanie użytkowników jednośladów w mniejszej odległości niż miałoby to miejsce w chwili gdyby nie posiadali kasku.

W sieci można się spotkać również z opinią, że po wprowadzeniu obowiązku jeżdżenia w kasku faktycznie zmniejszy się liczba wypadków z udziałem rowerzystów czego główną przyczyną ma być ogólne zniechęcenie osób do korzystania z jednośladów, właśnie ze względu na konieczność stosowania środka ochronnego głowy, a cały nacisk na konieczność zmiany przepisów podyktowany jest silnym lobby ze strony producentów kasków. Inni twierdzą, że nie mamy dostępu do pełnych danych dotyczących ilości wypadków, kolizji czy incydentów z udziałem rowerzystów (ponieważ nie każdy taki fakt zgłasza), a tym samym nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy fakt posiadania bądź nie posiadania kasku miał jakikolwiek wpływ na bezpieczeństwo.  Idąc tym śladem, istnieje opinia, że jedyną możliwością zminimalizowania ilości wypadków z udziałem rowerzystów jest konieczność wybudowania większej ilości ścieżek rowerowych, a tym samym oddzieleniem ruchu pojazdów spalinowy od jednośladów.

Najważniejszy jest zdrowy rozsądek

W mojej ocenie najważniejsze jest zachowanie zdrowego rozsądku i zadbanie o własne bezpieczeństwo, ponieważ niezależnie od stanu prawnego to na nas spoczywa odpowiedzialność za to jak się uchronić bądź zminimalizować skutki ewentualnego wypadku, kolizji czy incydenetu.

Głównymi argumentami osób przeciwnych zakładaniu kasku, są stwierdzenia typu „ja nie muszę” albo „zniszczy mi się fryzura”, co w zestawieniu ze świadomością ewentualnych konsekwencji jakie mogą mieć miejsce, jest po prostu śmieszne.

Zalety

Zdjęcie z jednego z portali społecznościowych Michała Kwiatkowskiego. Kask po upadku na trasie Mediolan – San Remo z 2015 roku

Zacznijmy od najbardziej trywialnych zalet, a przede wszystkim od ochrony jaką daje kask przed zmienną aurą, a mianowicie ten króciutki daszek montowany w większości modeli bardzo dobrze chroni nasze oczy i twarz przed słońcem, wiatrem, deszczem, śniegiem czy gradem. Sam kask stanowi barierę przed promieniami słońca nie pozwalając na przegrzanie głowy (modele o odpowiedniej ilości otworów wentylacyjnych), stanowi ochronę przed chłodnym wiatrem w sezonie jesienno – zimowym jak również podczas wypadów do lasu idealnie zabezpieczy naszą głowę przed nisko zwisającymi gałęziami.                 Natomiast podczas poważniejszych wypadków-upadków, lepiej mieć kask (nawet jeśli ma się nie przydać) niż go nie posiadać, ponieważ „głowa leci pierwsza”. Ciężar głowy przeciętnego dorosłego człowieka to ok. 2,5 – 3 kg, natomiast podczas uderzenia z prędkością 50 km/h waga wzrasta do 400 kg. Nie ma takiej siły która utrzyma głowę  na miejscu. Zapewne większość z nas widziała (mijając miejsce wypadku, gdzie doszło do potrącenia pieszego lub rowerzysty) charakterystyczny „pajączek” na przedniej szybie pojazdu, który powstaje właśnie na skutek uderzenia głową. Teraz wyobraźcie sobie jak duża musi to być siła i zastanówcie się, czy w tej sytuacji warto byłoby mieć kask czy też nie. Oczywiście ktoś może użyć argumentu, że przy uderzeniu przez samochód żaden kask nie pomoże, z czy po części się zgodzę bo nic nie zapewni nam nieśmiertelności, niemniej obrażenia głowy są jednymi z najniebezpieczniejszych i warto chronić tę część ciała. Ta sama zasada obowiązuje podczas „zwykłego” upadku czy zderzenia z innym użytkownikiem ścieżki rowerowej, o które wcale nie jest trudno.

Wybór należy do nas

Na szczęście świadomość wśród rowerzystów wzrasta i sami coraz częściej sięgamy po ten element wyposażenia, a dodatkowo cieszy fakt, że swój wkład w rozpowszechnianie wizerunku rowerzysty w kasku mają masowe imprezy rowerowe, które jako jeden z elementów koniecznych do wzięcia udziału w wyścigu stawiają właśnie na ochronę głowy w postaci kasku.

 Ceny kasków wahają się od 50,00 zł wzwyż, co nie wydaje się zbyt wygórowaną ceną za ochronę naszego zdrowia i zwiększenia swoich szans na zmniejszenie obrażeń. Odpowiadając na pytanie „Czy muszę jeździć w kasku?” oczywiście stwierdzam że nie, niemniej gorąco do tego zachęcam.

3 komentarze

  • Alicja

    Świetny artykuł 😊ja również uważam, że kask powinien być choć zdarzyło mi się go nie nałożyć. Taki sam stosunek mam do zapinania pasów. I w pełni ignoruje pytania:po co zapinasz. Łatwo stracić życie po co jeszcze pomagać dodatkowo losowi?dlatego : nosmy kaski. !

  • Vixcen

    Przez wiele lat jeździłam bez kasku, za młodu przesiąknięta przekonaniem, że to “siara”. Sytuacja zmieniła się w momencie, gdy zaczęłam jeździć coraz dalej i szybciej. A kiedy zaczęłam się interesować tematem kasków i rozpytywać znajomych, byłam przerażona własną ignorancją, bo okazało się, że ile osób, tyle sytuacji, gdzie kask ratował życie/zdrowie lub przeciwnie, jego brak stanowił poważne konsekwencje powypadkowe. Znajomy zawsze jeździł w kasku i raz go nie założył. Najechał na głupi patyk i więcej nie pamięta. Po tej historii pobiegłam od razu do sklepu. Ja ciągle jeżdżę po zapatyczonych drogach… Teraz sobie nie wyobrażam jeździć bez ochrony głowy.

    • Kuba

      Ja również jestem zwolennikiem jazdy w kasku i o ile mam taką możliwość to zachęcam do tego osoby, które z różnych powodów ich nie noszą. W sytuacji krytycznej lepiej mieć na głowie “ten kawałek styropianu” (nawet jeśli się nie przyda), niż całym impetem głowy uderzyć np. w asfalt. Dodatkowo kask chroni nas przed deszczem, śniegiem, wiatrem, gałęziami i insektami. Same plusy 🙂 Więc jak ktoś jeszcze nie ma, to gorąco zachęcam do zakupu nawet najprostszego modelu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Enter Captcha Here : *

Reload Image