Moja Warmia

Warmińska Setka

W związku z licznymi zapytaniami jakie kierują do mnie osoby planujące wybrać się do Olsztyna z rowerem, jak również mając nadzieję że niniejszym wpisem zainspiruję mieszkańców stolicy Warmii i Mazur do zwiedzenia naszego pięknego regionu z perspektywy rowerowego siodełka, tym razem proponuję udać się na „Warmińską Setkę”, czyli 100 km pętlę po malowniczych drogach naszego powiatu.

Kilka słów o…

Trasa którą z przymrużeniem oka nazwałem „Warmińską Setką” w rzeczywistości jest liczącą ponad 100 km pętlą, która zaczyna się i kończy w Olsztynie. Przebiega ona kolejno przez takie miejscowości jak Nikielkowo, Barczewo, Biskupiec, a następnie przez Kikity, Jeziorany i Radostowo, skąd prosto przez Studziankę i Tuławki wraca do Olsztyna.

Jest to wyjątkowa trasa, a owa wyjątkowość dotyczy kilku aspektów. Po pierwsze – w całości przebiega po terenach historycznej Warmii, dzięki czemu doskonale wpisuje się w blogową kategorię „Moja Warmia”, a ponadto, poza krótkim szutrowym odcinkiem w Barczewie, całość przebiega po dobrej i bardzo dobrej asfaltowej nawierzchni.

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że są to niezwykle malowniczo położone drogi, które, przynajmniej w moim odczuciu, zdecydowanie podbijają morale i pozwalają czerpać całymi garściami przyjemność z jazdy. Ponadto w odróżnieniu od innych dróg w regionie, te po których będziemy się poruszali nie stanowią głównych arterii komunikacyjnych. Dzięki temu jest to trasa nie tylko piękna, ale również spokojna i bezpieczna. Od siebie dodam, że zdecydowanie mieści się ona w moim szosowym TOP 3, ponieważ ma wszystko to, czego każdorazowo szukam wybierając się na rower.

Opis trasy

Startując w kierunku Nikielkowa trasę rozpoczynamy na ul. Marii Zientary-Malewskiej. Ze względu na fakt że jest to „dolotówka” do krajowej 16-tki, w godzinach szczytu może panować tam wzmożony ruch. Niemniej nie jest to ten rodzaj natężenia, który sprawiłby że możemy czuć się zagrożeni. Nieco inaczej natomiast sytuacja wygląda na odcinku Łęgajny – Barczewo. Ten ruchliwy odcinek drogi krajowej sprawia, że ze względu na ilość samochodów jest to zdecydowanie najmniej przyjemny fragment trasy. Na szczęście liczy on jedynie kilkaset metrów po przejechaniu których „uciekamy” w spokojniejsze rejony.

Po dojechaniu do wspomnianego wcześniej Barczewa, musimy „wbić” się na serwisówkę biegnącą wzdłuż drogi na Mrągowo. Aby do niej dojechać (do serwisówki) możemy skorzystać z jednego z dwóch wariantów. Opcja pierwsza to skorzystanie ze śladu wyrysowanego na załączonej do tekstu mapce, gdzie będziemy zmuszeni przejechać kilkaset metrów po szutrze (ul. Harcerska), lub skorzystać z wyłożonej polbrukiem i trylinką trasy biegnącej kolejno przez ul. Słowackiego i ul.Wiśniową, które ostatecznie wyprowadzą nas na równy asfalt.

Znalazłszy się na serwisówce możemy nieco odetchnąć. Pomimo tego że przebiega wzdłuż ruchliwej „krajówki” jest ona bardzo przyjemna i spokojna. Po drodze możemy podziwiać piękne pola i lasy, które zwłaszcza o tej porze roku wyglądają bardzo malowniczo. Nie zabraknie też atrakcji dla osób lubiących „przepalić nóżkę”. Zarówno na tym odcinku, jak również na całej trasie nie zabraknie bowiem podjazdów, które pozwolą się nieco zmęczyć.

Po dojechaniu do Biskupca lecimy dalej na Czerwonkę i Tejsymy, a następnie po minięciu Górkowa odbijamy w lewo na Jeziorany. Nie będzie niczym nowym jak powiem, że również ten odcinek jest bardzo przyjemny. Prawdziwy rarytas jednak czeka na nas w Kikitach, przez które będziemy przejeżdżali w następnej kolejności. Znajduje się tu bowiem urokliwa plaża, molo oraz niestrzeżone kąpielisko położone nad brzegiem Jeziora Luterskiego. Jest to idealne miejsce na odpoczynek lub mały „popas”, tym bardziej że DW593 po której będziemy jechali przebiega dosłownie kilkanaście metrów od linii brzegowej.

Kolejnym większym punktem na trasie są Jeziorany, które przecinamy kierując się dalej w stronę Dobrego Miasta. Teren jest dość pagórkowaty, niemniej jeśli spojrzymy na profil wysokościowy trasy, w zasadzie od Jezioran aż do Studnicy będzie z górki (z kilkoma małymi wyjątkami). Dopiero w Radostowie czeka na nas nie mała gratka – nasza lokalna serpentyna 🙂

Ów podjazd znany jest chyba wszystkim lokalnym szosowcom. Liczący ponad 1 km wzniesienie nie jest może zbyt strome, ale zdecydowanie może dać się we znaki o ile za ostro się za niego zabierzemy.

Po wdrapaniu się pod górę dojeżdżamy do Radostowa, gdzie skręcamy w lewo na Studziankę, a następnie przez Frączki, Gradki i Gady wracamy do Olsztyna. Warto nadmienić, że jest to dość wymagający fragment. W zdecydowanej większości prowadzi on bowiem pod górę. Nie są to może wielkie nachylenia, niemniej ich ilość sprawi, że zdecydowanie wejdą nam w nóżki.

Podsumowanie

Jeśli szukasz długiej, ale pięknej i spokojnej trasy, która pozwoli poznać uroki Warmii z perspektywy siodełka roweru szosowego, wówczas opisywana przeze mnie pętla zdecydowanie powinna wejść w na listę pozycji wartych odwiedzenia. Podróżując po wytyczonych odcinkach będziecie mogli bowiem zobaczyć to, co na przestrzeni lat niewiele się zmieniło. Stare warmińskie domy, gospodarstwa, wszechobecne dzikie zwierzęta czy stare lasy, zdecydowanie nadadzą kolorytu podczas każdego przejazdu – niezależnie od pory roku. Tak jak wspominałem wcześniej, „Warmińska Setka” wchodzi w moje szosowe TOP3, ponieważ każdorazowo pozwala przenieść mi się do wspomnień z dzieciństwa, pokazując Warmię taką, jaką zapamiętałem za młodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

+ 45 = 49