Moja Warmia

Jezioro Dywickie

Z uwagi na to, że poprzedni wpis w kategorii „Moja Warmia” dotyczył dość długiej trasy, której pokonanie wymaga poświęcenia znacznej ilości czasu, tym razem postanowiłem opisać miejsce, które znajduje się „tuż pod nosem” i może być ciekawą alternatywą na krótką poobiednią wycieczkę czy weekendowy relaks. Znajdujące się w podolsztyńskich Dywitach jezioro wraz z biegnącą wokół niego ścieżką, to ciekawa propozycja dla tych wszystkich, którzy szukają spokojnego miejsca niedaleko od domu.

Kilka słów o…

Eksplorując kolejne ścieżki i szlaki biegnące wokół Olsztyna, bardzo często mijamy te które znajdują się najbliżej – a szkoda, ponieważ wiem z doświadczenia, że aby móc odetchnąć świeżym powietrzem, nacieszyć oko pięknymi obrazkami czy poobcować z przyrodą, wcale nie trzeba robić setek kilometrów. Czasami wystarczy wystawić rower przed klatkę czy dom, aby po kilku/kilkunastu minutach jazdy znaleźć się w pięknym miejscu, o którego istnieniu być może nawet nie mieliśmy pojęcia.

Jezioro Dywickie jest właśnie jednym z takich miejsc. Leżące nieco na uboczu najpopularniejszych szlaków rowerowych, jest często pomijane przez rowerzystów, którzy jadąc w stronę Dywit kierują się dalej na Dobre Miasto czy Brąswałd. Być może powodem takiego stanu rzeczy jest położenie akwenu. Znajduje się on bowiem w miejscu niewidocznym z biegnącej tuż obok drogi dla rowerów. Również sam zjazd na ścieżkę wiodącą wokół niego w żaden sposób nie jest oznakowany. Bardziej przypomina on lukę w znajdującym się w tym miejscu ciągu barierek niż wjazd na wyremontowany deptak.

Opis trasy

Aby dojechać do Jeziora Dywickiego wystarczy, że ruszając spod CEiK-u znajdującego się przy pętli autobusowej linii nr 110 i 117, będziemy poruszali się leśną ścieżką wzdłuż al. Wojska Polskiego. Wjazd na nią znajduje się vis a vis Szpitala Miejskiego, po stronie cmentarza żołnierzy niemieckich poległych w obu wojnach światowych. Co prawda, tuż za nim czeka nas ostry zjazd, a chwilę później dość stromy podjazd, po pokonaniu którego przecinamy drogę prowadzącą do strzelnicy LOK-u i kontynuujemy jazdę wzdłuż Wojska Polskiego.

Opisywany przeze mnie leśny odcinek ma długość ok 3 km. Na jego końcu powinniśmy zejść z roweru i po przejściu dla pieszych przeprowadzić go na drugą stronę jezdni. Dalej, po chodniku (bezpieczna opcja) lub po jezdni (mniej bezpieczna opcja), nadal poruszamy się w obranym wcześniej kierunku. Po przejechaniu mostu rozpoczynamy podjazd w stronę skrzyżowania przy którym swój początek ma szeroka asfaltowa ścieżka rowerowa, którą oczywiście podążamy.

Jest to bardzo przyjemny fragment, który liczy niewiele ponad kilometr. Jednak jadąc tą trasą musimy wiedzieć kiedy z niej zjechać. Dlatego jako punkt orientacyjny możemy przyjąć niewielki mostek, który napotkamy po drodze. Kilkadziesiąt metrów za nim, w ciągu zainstalowanych po prawej stronie żółtych barierek, znajduje się luka, która jest jednocześnie wjazdem prowadzącym nad brzeg jeziora Dywickiego.

Tu zaczyna się bardzo ładna promenada, która oplatając akwen liczy niespełna 3 km. Pomimo tego, że nie jest to zbyt długi dystans, jadąc wzdłuż brzegów jeziora napotkamy szereg atrakcji, począwszy od ciekawych kamiennych rzeźb, poprzez niewielki amfiteatr z widokiem na całe jezioro, na pięknej kładce kończąc.

Oczywiście nie zabraknie tu również ławeczek na których w razie konieczności można odpocząć, czy siłowni pod chmurką, która pozwoli na rozgrzanie innych partii mięśni niezbędnych do pedałowania. Istotną kwestią jest również informacja dotycząca rodzaju znajdującej się tam nawierzchni. Od chwili zjazdu z asfaltowej ścieżki rowerowej, wokół jeziora poruszamy się wyłącznie po ubitej szutrowej drodze. Jest ona w miarę prosta, więc bez problemu powinny sobie na niej poradzić nawet bicykle z cienkimi oponami.

Podsumowanie

Jeśli zatem szukasz ciekawego i spokojnego miejsca, które mogłoby być celem Twojej poobiedniej przejażdżki czy weekendowego relaksu, to brzeg jeziora Dywickiego doskonale się do tego nadaje. Nie dość że znajduje się niedaleko Olsztyna, a jego położenie gwarantuje ciszę i spokój, to infrastruktura która znajduje się wokół akwenu doskonale nadaje się na tego typu wycieczki. Jest gdzie pojeździć i poćwiczyć, a w razie konieczności można również usiąść i odpoczywając wsłuchać się w odgłosy natury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

+ 86 = 87