Moja Warmia

Gościniec Niborski

Choć opisanie tej trasy było pierwszym pomysłem jaki powstał się w mojej głowie podczas tworzenia kategorii „Moja Warmia”, to dopiero teraz znalazłem czas aby go zrealizować. Gościniec Niborski, bo o nim mowa, to zarówno przepiękna krajobrazowo trasa trekkingowa prowadząca z Olsztyna do Nidzicy (Napiwody), jak również fragment historycznego szlaku komunikacyjnego Warszawa – Królewiec.

Kilka słów o …

W zasobach sieci znajdziemy wiele informacji na temat historii Gościńca Niborskiego. Jak możemy dowiedzieć się z Wikipedii, opisywana przeze mnie trasa określana była również jako trakt nibrodzki, trakt królewski lub stary gościniec. Niezależnie od nazewnictwa, był to szlak komunikacyjny, biegnący z Olsztyna do Nidzicy (Nibork w gwarze warmińskiej), a dalej do granicy Prus z Polską. W całości natomiast, Gościniec Niborski stanowił fragment historycznego szlaku z Warszawy do Królewca. Obecnie zachowały się jedynie fragmenty tej drogi, niemniej jest to jeden z nielicznych średniowiecznych traktów, które nie zostały zamienione w asfaltowe drogi.

Żeby nie powielać kolejnych informacji dotyczących historii trasy, proponuję zapoznać się z treściami jakie możemy znaleźć na portalach www.visit.olsztyn.eu, www.szlaki.mazury.pl, oraz www.mapawarmii.pl. Zachęcam również do zakupu książki pt. „Gościniec Niborski” (praca zbiorowa) wydawnictwa Elset, która w całości poświęcona jest zarówno wartościom historycznym traktu, jak również jego walorom przyrodniczym i turystycznym.

Z rowerowego punktu wiedzenia natomiast, Gościniec Niborski to „gravelowe eldorado” 🙂 Opisywana przeze mnie trasa to ponad 70 km (w obie strony), które w zdecydowanej większości prowadzą przez obszary zalesione, w tym w przez tereny Puszczy Napiwodzko – Ramuckiej. Krajobrazowo, dla osób które lubią obcować z przyrodą, jest to wręcz wymarzone miejsce do aktywnego wypoczynku. Cała trasa prowadzi w bezpośrednim sąsiedztwie jezior: Mały Dłużek, Łańsk, Pluszne, Kiemoz Wielki, Kiemoz Mały oraz Zdręczno. Gwarantuje to nie tylko piękne widoki, ale również umożliwia znalezienie spokojnego miejsca na ewentualny postój i wypoczynek.

Nawierzchnia Gościńca Niborskiego jest bardzo zróżnicowana. Decydując się na wycieczkę, musimy mieć świadomość, że będziemy zmuszeni poruszać się po szutrowych drogach, leśnych duktach, zmagać się z kopnym piachem jak również korzystać z asfaltowych dróg, będącymi pozostałościami po rządowym ośrodku wypoczynkowym znajdującym się nad jeziorem Łańskim. Miejscami, będziemy mieli do pokonania brukowane odcinki, które od średniowiecza zachowały się w niezmienionym stanie. Są one potwierdzeniem tego, jak kiedyś wyglądały główne szlaki komunikacyjne.

Biorąc pod uwagę różnorodność nawierzchni, w mojej ocenie najodpowiedniejszym rowerem jaki sprawdzi się na trasie, będzie rower typu gravel. Oczywiście w żaden sposób nie wyklucza to możliwości wykorzystania roweru górskiego czy trekkingowego. Po prostu, jadąc po raz wtóry tą trasą, utrwaliło mi się w głowie, że jest to droga niemalże stworzona pod “szutrówkę”. Natomiast zdecydowanie nie polecam wypadu na rowerze szosowym, który z oczywistych względów nie nadaje się na ten typ nawierzchni – kopny piach, bruk i błoto skutecznie zniechęcą każdego miłośnika cienkich opon.

Opis trasy

Właściwa trasa Gościńca Niborskiego zaczyna się przy zjeździe z DK51 w ul. Nad Łyną. Niemniej z uwagi na fakt, że nie przepadam za tym ruchliwym odcinkiem drogi, swoją jazdę rozpocząłem kilka kilometrów dalej – na drodze prowadzącej z Bartąga do Rusi. Pierwotnie, aby wjechać na trakt (kilka lat temu) po wyjechaniu z Bartąga i minięciu skrzyżowania z charakterystyczną kapliczką, należało skręcić w prawo w utwardzoną drogę gruntową. Aktualnie znajduje się tam głaz z tabliczką, jak również drogowskaz z nazwą ul. Gościniec Niborski. Niemniej, ze względu na budowę obwodnicy która przecina trakt, aby wjechać na właściwą trasę, musimy ją ominąć. Z tego powodu, znajdując się przy głazie nie skręcamy w prawo w drogę gruntową, ale kontynuujemy jazdę w stronę Rusi. Tuż przed wiaduktem, na drzewie znajdującym się po lewej stronie drogi, znajduje się oznaczenie czerwonego szlaku rowerowego (Gościńca Niborskiego), który od tej pory będzie wyznaczał kierunek naszej jazdy. Zgodnie ze strzałką, skręcając w prawo tuż za wiaduktem, stromym podjazdem wjeżdżamy na trasę historycznego szlaku Warszawa – Królewiec.

W internecie możemy znaleźć strony z plikami .gpx, niemniej ze względu na budowę wspomnianej wcześniej obwodnicy, oraz zmiany wynikające z faktu, że pierwotna trasa prowadziła przez tereny prywatne, ślad trasy zapisanej w pliku nie zawsze pokrywa się z jej oznaczeniami.

Z tego powodu, od chwili wjechania na szlak, proponuje trzymać się oznaczeń czerwonego szlaku rowerowego.

Trasa na odcinku z Bartąga do Kurek oznaczona jest wzorowo. Jesteśmy informowani o każdej zmianie kierunku jazdy, jak również utwierdzani w tym, że na długich prostych odcinkach poruszamy się we właściwą stronę. W większości oznaczenia Gościńca są świeże (czyt. niedawno naniesione), a tylko miejscami przeplatają się z nieco mniej wyraźnymi, starszymi znakami. Oczywiście w kontekście nawigowania nic to nie zmienia, a najważniejsze jest to, aby jadąc, cały czas wypatrywać właściwych symboli.

Sytuacja w oznakowaniu zmienia się nieco we wsi Kurki. Od tego miejsca, znaki informujące o właściwym przebiegu Gościńca Niborskiego nie są umieszczone tak często jak dotychczas. Niekiedy należy przejechać dość długi odcinek, aby upewnić się, że nadal jesteśmy na trasie do Napiwody.

Z tego powodu na szczególną uwagę (w mojej ocenie) zasługują dwa miejsca. Pierwsze, to zjazd z DK58 w Kurkach, gdzie po skręceniu w prawo z drogi asfaltowej wjeżdżamy na szutrową drogę. Początkowo prowadzi ona wzdłuż osiedla domków jednorodzinnych, jednak po ich minięciu docieramy do rozwidlenia dróg. W tym miejscu brakuje oznaczeń informujących, czy mamy jechać w prawo, czy kontynuować jazdę prosto pod górę. Właściwa trasa prowadzi prosto, gdzie po pokonaniu dość długiego podjazdu, zauważymy symbol czerwonego szlaku rowerowego.

Kolejnym miejscem w którym znalezienie właściwego kierunku jazdy nie jest tak oczywiste, jest odcinek na wysokości jeziora Zdręczno. Poruszając się po szerokiej drodze szutrowej dojeżdżamy do miejsca, w którym strzałka nakazuje nam jazdę „na wprost”. W tym miejscu główna droga lekkim łukiem skręca w lewo, natomiast po jej prawej stronie znajduje się inna, mocno zarośnięta ścieżka. W tej sytuacji nie wiadomo, czy jazda „na wprost” oznacza jazdę „na wprost – ale w lewo”, kontynuując jazdę dotychczasową drogą, czy „na wprost – ale w prawo”, prowadząc nas w gąszcz roślin. Sytuacja jest na tyle myląca, że niezależnie od wybranej opcji, przez kolejnych kilkaset metrów nie ma informacji, czy nadal znajdujemy się na trasie Gościńca.

Podczas swojej wycieczki, aby mieć pewność co do właściwego kierunku jazdy, zrobiłem małe rozeznanie na tym odcinku drogi. Dlatego, dojeżdżając do wspomnianego wcześniej rozwidlenia, musimy skręcić w prawo. Przedzierając się przez chaszcze, po kilkudziesięciu metrach na jednym z drzew da się zauważyć stare, wyblakłe oznaczenie trasy. Chwilę później, po wyrwaniu się z zarośli (dosłownie) wyjeżdżamy na szeroką, właściwą, drogę szutrową. Kolejny symbol z oznaczeniem czerwonego szlaku znajdziemy dopiero kilkaset (albo i więcej) metrów dalej.

Istnieje jednak możliwość „objechania” zarośniętego odcinka trasy (tak jak na załączonej przeze mnie mapce). Aby to zrobić, na wspominanym wcześniej rozwidleniu nie skręcamy w prawo, ale kontynuujemy jazdę „na wprost – ale w lewo”. Następnie po kilkudziesięciu metrach, po dojechania do skrzyżowania z równie szeroką drogą szutrową, skręcamy w prawo. Ostatecznie dojedziemy do miejsca, w którym znaleźlibyśmy się, gdybyśmy jechali przez zarośnięty odcinek trasy. Oczywiście, w tym miejscu nie ma żadnych oznaczeń, więc dla osób które nie mogą wspomóc się nawigacją, pewniejszym rozwiązaniem będzie trzymanie się pierwotnej trasy (przez chaszcze). Od tej chwili musimy trzymać się głównej drogi, jednocześnie wypatrując co raz rzadziej występujących oznaczeń czerwonego szlaku rowerowego.

Ostatecznie nasza wycieczka kończy się w Napiwodzie, skąd już tylko kilka kilometrów dzieli nas od Nidzicy.

Podsumowanie

Gościniec Niborski to doskonała propozycja trasy dla osób, które cenią sobie obcowanie z naturą, ucieczkę od zgiełku miasta i chęć aktywnego spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Możliwość pokonania ponad 70 km leśnymi drogami, na których prawdopodobieństwo spotkania dzikiej zwierzyny jest dużo większe niż spotkania drugiego człowieka, pozwala na chwilowe oderwanie się od rzeczywistości. Jest to również sposobność przejechania się prawdziwym fragmentem średniowiecznego traktu komunikacyjnego, którym niegdyś podróżowały takie osobistości jak Mikołaj Kopernik, Jan Kochanowski czy Mikołaj Rej. Osobiście, zawsze bardzo chętnie wracam na trasę Gościńca, niezależnie od tego czy pokonuję go w całości, czy traktując go „odcinkowo” jako miłe uzupełnienie dłuższego wypadu.

7 komentarzy

  • Łukasz

    Super wpis. Będąc już tam warto dołożyć 6 km i zobaczyć Rezerwat “Źródła rzeki Łyny” we wiosce Łyna. To bardzo piękne miejsce, a dojazd łatwy. Blisko stacja kolejowa (Dobrzyń) , skąd można sobie pojechać do Olsztyna, gdy zabraknie sił na powrót rowerem. Dzięki za ślad, może jeszcze w te wakacje uda mi się wybrać ta trasą. Pozdrawiam

    • Kuba

      Zgadzam się. Źródła Łyny, to jedno z tych miejsc, które zdecydowanie warto odwiedzić. Trasę z opisem można znaleźć w kategorii “Moja Warmia” 🙂 . Dzięki za komentarz 🙂 Pozdrawiam

  • Michał

    Muszę trasę zrobić do końca bo zawsze w m. Ząbie wracam drugą stroną jeziora Łańskiego. Znasz może jakąś trasę od końca Twojej do Ząbie tak aby nie wracać tą samą drogą ?

    • Kuba

      Do Napiwody zazwyczaj jeżdżę tą samą trasą tzn. Gościńcem. Jeśli jednak chcesz poszukać alternatywnej trasy, to polecam aplikację/serwis komoot.com po zarejestrowaniu (za darmoszkę) możesz wytyczać trasy z uwzględnieniem rodzaju roweru, nawierzchni oraz swojej aktualnej formy. Bardzo często korzystam z tego rozwiązania. Duży plus za dokładność map, oraz za to, że po wytyczeniu szlaku możesz go później wyeksportować do pliku .gpx, a następnie wrzucić do smartfona czy innego urządzenia.

  • Michał

    Dzięki ! Do tej pory używałem https://dynamic.watch do planowania ścieżek. Z tego co widzę to Komoot używa także Open Street Map. OSM dość często wskazuje jako “przejezdne” ścieżki, które są zarośnięte.
    Jeździsz stricte wycieczkowo czy też z odrobiną pazura aby się zmęczyć ? 🙂

    • Kuba

      Wycieczkowo jeżdżę wyłącznie wtedy, gdy zbieram materiały na wpis na bloga. Jak nie muszę robić zdjęć, nagrywać filmów czy pilnować trasy, to zazwyczaj się nie oszczędzam. Lubię się sponiewierać na rowerze 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

+ 42 = 51